Fahrenheit jest chyba pierwszą grą tego typu. Łączy ona w sobie elementy gry oraz filmu, co sprawia, że gra jest jeszcze lepsza. Efektowne akcje, momenty trzymające w napięciu, ciekawa fabuła... To tylko niektóre elementy tej wciągającej gry. Można się tego przekonać, na przykład, grając w demo, które zawiera pierwszą scenę gry. Uwaga! Ta gra wciąga.
Co byście zrobili, gdyby nieznany mężczyzna przysiadł się do Waszego stolika w trakcie Waszego lanczu i zaczął wypowiadać tajemnicze słowa? Co byście zrobili, gdybyście po tym, cali zakrwawieni, ocknęli się nad zwłokami człowieka, o którym nic nie wiecie i znaleźli w dłoni nóż? Na pewno chcielibyście udowodnić swoją niewinność oraz dowiedzieć się, co się stało tamtego wieczoru i dlaczego to zrobiliście.
Fahrenheit to thriller panoramiczny, który pozwala wcielić się w trakcie gry w jedną z czterech osób. Lucas Kane, główny bohater, pracownik administracyjny w pewnym banku, morderca. Chce się dowiedzieć prawdy nim dopadnie go policja. Carla Valenti, detektyw nowojorskiej policji. Przydzielona do sprawy początkowo ściga mordercę, ale z czasem chce się dowiedzieć prawdy i zaczyna pomagać Lucasowi. Tyler Miles, partner Carli. Pracuje za dużo, przez co ma kłopoty z dziewczyną. Markus Kane, brat Lucasa, ksiądz. Dwa lata nie widział brata, gdy ten przychodzi do niego po morderstwie.
Postacią kieruje się dosyć wygodnie. W trakcie gry pojawiają się momenty sprawdzające nasz refleks czy wytrzymałość klawiatury. Nie zawsze się udaje wykonać poprawnie zadanie za pierwszym razem gdy chodzi o refleks. Czasem jedna pomyłka może przekreślić kontynuację i musimy zaczynać od nowa zadanie. Na szczęście mamy możliwość zbierania żyć. Dzięki takiemu życiu nie musimy przechodzić na nowo całego rozdziału gdy coś się nie uda, ale zaczynamy od paru chwil przed pomyłką.
Gra niestety nie jest do końca dopracowana. Podczas dialogów musimy w dość krótkim czasie zdecydować które pytanie zadać, a niestety są one opisane jednym słowem-kluczem, który czasem kompletnie nic nie mówi. Po akcji użytkownika sekwencje filmowe są odgrywane "na żywca", bez sprawdzenia, czy bohater przypadkiem nie był w innym miejscu. Można to zauważyć, na przykład, podczas spotkania braci na cmentarzu, gdy Lucas podchodzi do Marcusa od jego lewej strony, a na filmie kwiaty kładzie po jego prawej stronie. Albo scena w biurze Lucasa, gdy przychodzi Tyler. Nieważne gdzie główny bohater by się znalazł, zawsze będzie na sekwencji filmowej siedział na swoim fotelu. Przy okazji przypomniałem sobie o jeszcze jednym absurdzie. Podczas tego spotkania w biurze pojawiają się trzy sekwencje zręcznościowe z "potworami". Poprawne ich wykonanie skutkuje zakończeniem gry - po każdym zauważonym ataku bohater traci zdrowie psychiczne. Kolejnym absurdem jest zakończenie. Wygląda to na wiosnę, trzy miesiące po zwyciężeniu ze złymi mocami, a Lucas wciąż ma na sobie bandaże, a Carla rękawiczki. Niektóre sekwencje zręcznościowe zajmują całą uwagę, przez co nie można czytać napisów (chyba że ktoś bardzo dobrze zna angielski). To oczywiście tylko parę rzeczy. Jestem pewien, że jest ich więcej.
Gra jest niestety bardzo krótka (spędziłem nad nią koło pięciu godzin), ale zawiera wiele scenariuszy. Tak więc, na przykład, oddanie dziewczynki skutkuje szybszym zakończeniem gry, ponieważ walczymy z Purpurowym Klanem, a później z Prorokiem. Gdy nie oddamy dziewczynki, walczymy najpierw z Prorokiem przez kilka dłuższych sekwencji zręcznościowych i wreszcie z Purpurowym Klanem.
W dołączonym do gry poradniku również jest pewna nieścisłość. Podczas gry w sklepie Takeo nie zostało powiedziane, że książkę należy odłożyć, by znaleźć kolejną, co może skutkować długimi i bezowocnymi poszukiwaniami.
Nie zabrakło też odrobiny erotyki, dlatego gra jest przeznaczona dla osób mających powyżej 16 lat. Nie rozumiem jedynie jednej rzeczy - jak można się kochać z nieboszczykiem i to w mrozie -55º Celsjusza...
Nie jestem najlepszym recenzentem, więc chyba na tym zakończę. Miałem dodać jeszcze parę innych recenzji gier, ale daruję to sobie. W każdym bądź razie fabuła gry jest warta poznania, dlatego zachęcam do zagrania w Fahrenheit.
Rzeczywistość nigdy nie jest taka, jak nam się wydaje.
Brak komentarzy